Serwis internetowy Gminy Sulkowice wykorzystuje COOKIES

sejm2019-logo

 

czyste powietrze logo

Jakość powietrza

 powietrze

Gospodarka nieruchomościami

Dla przedsiębiorców


ceidg

ePUAP

Elektroniczna
Skrzynka Podawcza

(wymaga konta na platformie ePUAP)



Finał Szlachetnej Paczki w Sułkowicach - 7 i 8 grudnia 2013 r. Drukuj Email
czwartek, 12 grudnia 2013 15:29, odsłon: 636

miniaturka

Konkretna pomoc konkretnym ludziom

W tym roku gmina Sułkowice zdecydowała się odciążyć myślenicki sztab Szlachetnej Paczki - dorocznej akcji charytatywnej organizacji "Wiosna" ks. Jacka Stryczka - i zorganizować własny magazyn, z którego bezpośrednio byłyby obsługiwane rodziny z naszego terenu.
Sprawcą całego "zamieszania" był burmistrz. Zadeklarował stworzenie osobnego magazynu Annie Mentel, dowodzącej wspólnym sztabem w Myślenicach. Jego propozycja została przyjęta i dobrze sprawdziła się w praktyce. Wraz z dyrektor OPS Józefą Bernecką wytypowali rodziny, którym potrzebna jest pomoc, następnie burmistrz oficjalnie w imieniu akcji Szlachetna Paczka zwrócił się do tych rodzin z pytaniem czy pomoc przyjmą i prośbą o udostepnienie danych do przekazania do banku rodzin. Burmistrz poprosił o koordynowanie akcji na naszym terenie Urszulę Woźnik-Batko, która pracowała i nabyła doświadczenia w poprzednich edycjach Szlachetnej Paczki. 


Sztab dowodzenia najpierw spotykał się w Urzędzie Miejskim. Spraw do załatwienia było wiele, więc i spotkań było niemało. Nad Urzędem Miejskim zawisła flaga z logo Szlachetnej Paczki, by każdy zainteresowany wiedział, gdzie się kierować po informację, a rękę na pulsie trzymała przez cały czas sekretarz gminy. W organizację włączyli się też chętnie (oczywiście po pracy) pracownicy gminy. Podczas finału sztab korzystał z pomieszczeń strażnicy OSP w Sułkowicach, udostępnionej przez strażaków na zorganizowanie magazynu i miejsce pracy wolontariuszy. W sali na dole budynku składowano paczki, które później były zawożone przez pomocników i wolontariuszy do konkretnych rodzin. Wszystko anonimowo, żeby nie stawiać w kłopotliwej sytuacji zarówno obdarowanego jak i obdarowującego. Wolontariusze zaś przy kawie i ciastku dziękowali za świąteczne prezenty dla ubogich i potrzebujących rodzin z naszej gminy w sali głównej OSP. 


Wolontariusze, ich pomocnicy i darczyńcy
Sztabem wolontariuszy "dowodziła" Urszula Woźnik-Batko. W gronie wolontariuszy ze strony Szlachetnej Paczki znaleźli się: Jolanta Listwan, Bernadetta Żurek, Katarzyna Kalińska, Agnieszka Bernecka, Klaudia Łącka, Joanna Oliwa, Marzena Sztebel, Michał Bogdał i Rafał Żelazny. Transportem paczek do rodzin zajęli się dodatkowo ludzie dobrej woli dysponujący odpowiednimi samochodami  oraz… konie. Nad sprawną przebiegiem akcji Szlachetna Paczka w Sułkowicach czuwała sekretarz gminy Małgorzata Dziadkowiec.
Darczyńcami były bardzo różne osoby. Czasem robiła to cała rodzina, czasem grono znajomych, które zrzuciło się na paczkę, dając tyle, na ile kogo stać. Byli darczyńcy głównie z Krakowa, ale i z Sułkowic. Jedną rodzinę wybrali pracownicy Urzędu Miejskiego, OPS i ZEO. Wspólnie uzbierali tyle pieniędzy, że nie tylko zaspokoili wszystkie zgłoszone potrzeby wybranej rodziny, lecz jeszcze mogli kupić prezenty innej, która co prawda nie została objęta akcją, lecz również potrzebowała pomocy. Razem przecież można więcej - więcej kupić, więcej dać. 


Kuchenki, wersalka, pralka i lalka 
Z najdroższych prezentów, jakie przeszły przez magazyn w sułkowickiej strażnicy, były dwie kuchnie  gazowo-elektryczne, pralka oraz wersalka. Były też oczywiście całe pudła środków spożywczych, ubrań, butów, środków chemicznych, pościeli, kołder, garnków. Fundatorzy starali się także zaspokoić potrzeby tych najmłodszych, milusińskich, którzy średnio ucieszą się z proszku do prania, za to ich buzie rozpromieni piękna lalka, piłka, słodycze, śliczna sukienka albo miś. Takich rzeczy też nie zabrakło. Paczki były bardzo zróżnicowane. Jeden z ofiarodawców każde pudło specjalnie ponumerował i opisał, kiedy które należy otworzyć. Dla każdego dziecka - od najmłodszego do największego. Przy wybieraniu prezentów uczestniczyła cała jego rodzina. Mówił, że chce uczyć dzieci pomagania drugiemu człowiekowi, żeby już od najmłodszych lat obserwowały i kształciły się w sobie nawyk dzielenia się z innymi. 


Koniem do jednej z rodzin
Mówi Urszula Woźnik-Batko: Do jednej z rodzin trzeba było dowieźć "szlachetną paczkę" wozem z koniem, gdyż auto nie jest w stanie tam wyjechać. W rodzinie tej jest 4 dzieci. Udało się dostarczyć wszystkie pudła z prezentami na miejsce. Chciałam podziękować wszystkim, którzy nam pomagali w tej akcji, bo nie tylko wolontariusze się w nią angażowali, ale osób dobrej woli było znacznie więcej, łącznie z burmistrzem, który nie tylko udostępnił nam pomieszczenia do pracy, ale własnoręcznie przygotował poczęstunek dla wolontariuszy (świetnego strogonowa) i panią sekretarz Małgorzatą Dziadkowiec, która na drugi dzień dowiozła wolontariuszom pyszny gorący żurek. Przez cały czas byli z nami i pomagali nam pracownicy Urzędu Miejskiego, komendant Straży Miejskiej. Dziękuję także osobom związanym ze szkołą, w której uczę, bo z 10 wolontariuszy - 2 to nauczycielki tej szkoły, 1 jest byłą nauczycielką, 2 to nasze absolwentki, a 4 wolontariuszy jest jeszcze uczniami (od tego roku wolontariusze musieli mieć ukończone 18 lat).


Pomoc o wartości prawie 60 tys. zł
Relacjonują wolontariusze: Rodziny bardzo dziękowały swoim dobrym duchom za wszystko, co otrzymały. Są niezmiernie zadowolone z okazanej pomocy i wzruszone nią. Urszula Woźnik-Batko podaje: W sumie wartość okazanej pomocy zliczona wg anonimowych ankiet, które uzupełniali darczyńcy, wyniosła - za 19 paczek, które już przeszły przez sułkowicki magazyn - ok. 57 000 zł. 2 paczki są jeszcze w drodze i dojadą do rodzin na pewno przed świętami, a jedna przeszła przez magazyn w Myślenicach. Na paczki składało się ok. 500 osób. Ta liczba jest tak wysoka, ponieważ jedną z paczek robiło 90 uczniów jednej ze szkół, zakłady pracy. Niewielka liczba paczek to paczki indywidualne, 2 były przygotowane przez pojedyncze rodziny, 2 przez rodziny zaprzyjaźnione i grupę znajomych. Wartość poszczególnych paczek wahała się między 160 zł a 9 000 zł. Średnia "paczkowa" wynosiła więc u nas ok. 3 tys. zł. 


Pomoc dla 22 rodzin z Gminy Sułkowice
Ostatecznie pomocą zostały objęte 22 rodziny, wybrane przez darczyńców spośród 24 wcześniej zakwalifikowanych. Pomoc ta ma być impulsem do zmiany na lepsze. Każda rodzina dostała prezenty, których potrzebowała. W zeszłym roku tych rodzin było 12. Liczba wzrosła o 10 domów. Należy się cieszyć, że rośnie tez liczba darczyńców i że "paczka" co roku poszerza krąg "odbiorców". Martwi jedynie fakt, że państwo nie potrafi zapewnić rodzinie, na której przecież opiera się całe społeczeństwo, godziwych warunków życia, stałej pracy z umową o pracę i ubezpieczeniem, przyzwoitych świadczeń socjalnych, by człowiek w końcu mógł się poczuć bezpiecznie i zacząć normalnie funkcjonować, bez pomocy ośrodka pomocy społecznej, akcji charytatywnych i stowarzyszeń pomocowych.  


Galeria