Wnieść święty proch w swoją ziemię Drukuj
wtorek, 30 września 2014 13:25, odsłon: 687

michal2014W leśnym Sanktuarium u św. Michała.

Przełom września i października ma wybitnie mocnych patronów - począwszy od 29 września, poświęconego  Michałowi, Gabrielowi i Rafałowi - Świętym Archaniołom, aż do 2 października, kiedy to w szczególny sposób dziękujemy Aniołom Stróżom.  Anielska jesień. Gdzie lepiej można odczuć jej moc, niż na polanie w Lesie Groby, w miejscu, które - jak mówił podczas kazania ks. proboszcz parafii w Harbutowicach Zbigniew Nowak - nasi przodkowie w XIV wieku w mądrości swojej poświęcili św. Michałowi Archaniołowi. W naszym najbliższym sercu, leśnym Sanktuarium.

 

To już tradycja

Co prawda liczy ona sobie zaledwie kilka lat, ale z roku na rok jest silniejsza. W ostatni weekend września spotykamy się na Świętym Michale; wiosną przychodzimy tu, by uczcić pamięć konfederatów barskich, spoczywających po wielkiej bitwie lanckorońskiej pod opieką Patrona tego miejsca, a jesienią, by oddać cześć jemu samemu, "w dniu imienin".

Zapraszają nas "na Michała" strażacy. Tak wyszło - wiosną gospodynie ze Stowarzyszenia "Cis", a jesienią druhowie. Tak wyszło? Być może, ale również przypadki mają swoją historię, nie wynikają znikąd. Jest bowiem rzeczą absolutnie zrozumiałą i słuszną, że rycerze św. Floriana gromadzą się przy Niebieskim Hetmanie.

To miejsce przyciąga jak magnes. Co roku więcej i więcej ludzi. I co roku to samo wzruszenie. Samo przychodzi. Słuchać je i w głosie księdza proboszcza, i w głosie ks. Franciszka Bobła, który szczególnie ukochał to miejsce, więc gdy tylko może - stara się tu być, i w głosach osób zabierających głos po Mszy św.

 

W tym roku

W niedzielę 28 września, w wigilię święta Michała Archanioła, Mszę św. celebrował sam proboszcz, a po jej zakończeniu Adam Golonka z widocznym wzruszeniem dziękował wszystkim przybyłym, pracownikom Urzędu Miejskiego za pomoc w przygotowaniu uroczystości, a także osobiście Piotrowi Pułce, który ufundował stół ołtarzowy na polanę.

W tym roku na poczęstunek po Mszy św. w leśnym sanktuarium strażacy przygotowali dwa wielkie gary grochówki, około 250 kiełbas na grilla i mnóstwo ciasta. Wszystkiego zabrakło. A myśleli, że mają zapas!

 

Spotkania na Michale mają swój własny scenariusz

Najpierw odprawiana jest Msza Święta pod wiekowa lipą przy kapliczce św. Michała i konfederackich grobach, po Mszy przychodzi czas na pamiątkowe fotografie, na rozmowy - sąsiadów "z dołu", ale i tych, którzy poznali się i spotykają się tylko w tym miejscu, do którego przychodzą i z Lanckorony, i z Budzowa, i z Palczy, i oczywiście z Harbutowic, Sułkowic, Rudnika i innych okolicznych miejscowości. Zawsze są poczty strażackie z trzech gmin, zawsze przychodzi "odkrywca" tego miejsca po latach zapomnienia - Władysław Pająk ze swoim wielkim skarbem - szablą konfederata barskiego. Przychodził tu również twórca nowej, pięknej kapliczki Świętego Michała - rzeźbiarz Wojciech Kurdziel. I pewnie nadal przychodzi duchem, by patrzeć, jak służy jego dzieło. Wieczne mu odpoczywanie… 

A po Mszy św. i rozmowach przy ołtarzu wszyscy przenoszą się na polanę opodal. Już tam odpustowy kram się nawet od kilku lat ustawia. Organista przenosi instrument i po drodze zamienia pieśni religijne na biesiadne, płonie ognisko, smażą się rzeczone kiełbaski, z otwieranych kotłów pożywnej zupy roznosi się apetyczna woń. Po wycieczce na wzgórze i celebrze ludzie zdążyli zgłodnieć. Z wdzięcznością przyjmują poczęstunek i zaproszenie do świątecznej radości.

 

Święty proch

Zawsze też jest coś nowego, wyjątkowego i bardzo osobistego. Dla mnie tym razem było to zasłyszane zdanie, by tego błota, które w lesie po deszczach przyczepiło się do butów, nie "sprzątać" od razu, ale by zabrać je ze sobą do domu, na swoją ziemię, bo to jest święte miejsce i święty jest proch tej ziemi. Zabrałam.

(awz)

 

Któż jak Bóg czyli o Świętym Michale Archaniele

 

 Galeria