Rozmaitości VI Jarmarku "Sułkowicka Jesień" - 8 września 2013 r. Drukuj
piątek, 13 września 2013 10:29, odsłon: 867

miniaturkaIntegracja przedsiębiorców, stowarzyszeń, rękodzielników, artystów i hodowców na placu targowym "Zielona Podkowa" w Sułkowicach

Piękna słoneczna pogoda była sprzymierzeńcem organizatorów VI Jarmarku "Sułkowicka Jesień". Mieszkańcy Sułkowic i okolicy chętnie przybyli we wrześniowe niedzielne popołudnie 8 września 2013 r., by podziwiać cuda i dziwy prezentowane na jarmarku, skosztować smacznego swojskiego jadła stowarzyszeń gospodyń, kupić zdrowe miody, owoce, wypieki, sery i inne smakołyki, podziwiać i kupować wyroby rękodzielników i artystów, posłuchać i pooglądać występy utalentowanej młodzieży i po prostu być razem w miłej atmosferze.

 

 

Jarmarki "Sułkowicka Jesień" dorobiły się własnego, specyficznego klimatu. Z roku na rok przybywa stoisk kolekcjonerów, pokazujących dorobek wielu lat tworzenia niecodziennych zbiorów.

Jest to impreza organizowana wyłącznie przez pracowników Urzędu Miejskiego w Sułkowicach. Na scenie występują rodzimi artyści w różnym wieku, a wystawcy nie płacą nikomu za udział ani za stoiska, a różne gminne placówki, instytucje i organizacje mają swój wkład w postaci użyczonego sprzętu. Organizacja Jarmarku pociąga więc za sobą minimalne koszty organizacyjne, a wielu osobom daje możliwość podzielenia się swoim dorobkiem, hobby, talentem. Dla wszystkich jest to szansa na miłe spędzenie niedzielnego popołudnia w gronie sąsiadów. Chętnie odwiedzają Jarmark goście. Dla wszystkich: miejscowych i przyjezdnych wystawców, jest to okazja do promocji swojego rzemiosła czy też produktów spożywczych z własnego gospodarstwa.

Furorę zrobili na Jarmarku mieszkańcy Zwierzyńca Kopytkowo z Izdebnika - piękne wielobarwne bażanty, autentyczny kangur czy żywy osiołek. Najbardziej egzotyczny w tej menażerii kangur nie widział swej aborygeńskiej ojczyzny. Urodził się w polskiej hodowli i jest jeszcze stosunkowo młodym osobnikiem. Jak zapewniają właściciele - jeszcze urośnie. Może swobodnie korzystać z obszernego wybiegu Kopytkowa przez okrągły rok, jako że - jak się okazuje - kangury szybko zaadaptowały się do naszych warunków klimatycznych i dobrze znoszą zimowe temperatury klimatu umiarkowanego.

Inne stworzenia prezentowane na wystawie to cała galeria gatunków królików z Wiśniowej: Józefa Górki, Wojciecha Bednarczyka i Tomasza Łętochy oraz budzące duży respekt i zainteresowanie sowy - płomykówka i puchacz sokolnika Adama Mroczka z Krzywaczki.

Osobny program miała jarmarkowa estrada. Występy na niej rozpoczęły się od baśniowego spektaklu o Szewczyku Skubie w wykonaniu Teatru Młodego Aktora z Harbutowic oraz Adasia Lemparta, który nie tylko wystąpił w roli sławnego Szewczyka, lecz również zaśpiewał, udowadniając, że liczne nagrody i wyróżnienia w tak młodym wieku słusznie mu się należały. Po Adasiu zawładnęły sceną trochę starsze koleżanki - gimnazjalistka Ada Zajda, absolwentki gimnazjum w Sułkowicach Klaudia Fus, Paulina Stręk oraz chór z Krzywaczki "Unisono", a ich znakomite i ambitne występy przeplatały dynamiczne jak sprężyny dziewczyny ze Studia Tańca R. Dla średniej i najstarszej grupy scena okazała się za mała, więc wystąpiły na środku placu, a widownia ustawiła się w kręgu wokół nich - jak na prawdziwym średniowiecznym jarmarku. I właśnie wtedy, gdy "jarmarkowa" publiczność zgromadziła się mniej więcej w jednym miejscu, żeby oglądać tańce (bo śpiewu można było słuchać wszędzie) widać było, jak wielu ludzi skorzystało z oferty VI już Jarmarku "Sułkowicka Jesień". Na koniec publiczności zagrał najnowsze przeboje muzyki rozrywkowej zespół Magnetic istniejący od 2012 r. W jego skład wchodzi czterech muzyków amatorów: Wojciech Chodnik (bas), Kamil Koziołek (saksofon, klawisze), Kacper Golonka (perkusja) i Krzysztof Golonka (gitara i wokal).

Nad bogactwem sceny i rozmaitością stoiskowego "szwarc mydła i powidła" z powodzeniem zapanował debiutujący w roli prowadzącego imprezy dziennikarz Telewizji Powiatowej Myślenice iTV Bartosz Cwynar. Zyskał on uznanie i wdzięczność organizatorów, potwierdzając niepisaną zasadę, że prawdziwy dziennikarz nie poddaje się w obliczu różnych wyzwań.

O cudach i dziwach jarmarkowych długo by jeszcze pisać. Np. nagle jak spod ziemi wyrosła malownicza "baloniarka", robiąca na zamówienie maskotki i figurki z balonowych wężyków. Okazało się, że jest aktorką ulicznego "Teatru Gry Wstępnej" mimów i kuglarzy. Jak zwykle czarowały gospodynie z wszystkich kół i stowarzyszeń. Ponieważ panie nieodmiennie częstują wszystkich chętnych za symboliczne "co łaska", a często nawet i bez tego, gmina wsparła je, finansując produkty potrzebne do przygotowania specjałów swojskiej kuchni - obowiązkowej sułkowickiej krzonówki, pierogów, bigosów, flaczków i lecza, placków i ogórków kiszonych, chlebków ze smalcem ze skwarkami i wyśmienitych drożdżówek i wielu innych pyszności. Swoje stoiska ozdobiły na letnio-jesienną modę, nie szczędząc inwencji i pokazując, że "kreatywność" ma dłuuuugą tradycję. Podziw budziły skarby wyprodukowane przez pracowite ręce zdolnych kobiet i mężczyzn: serwetki i haftowane obrazy, wyroby kowalstwa artystycznego i przemysłowego (Tadeusza Latonia, Pawła Latonia, Mieczysława Twardosza, Kazimierza Skoruta, Aleksandra Lisowskiego) i rzeźby, a także niesamowite kolekcje - antyków Wiesława Latonia. Między stoiskami znaleźć można było także nasze stowarzyszenia i instytucje kulturalne: bibliotekę, Izbę Tradycji z haftami Ewy Kozik oraz rzeźbami Stanisława Ruska, Towarzystwo Przyjaciół Sułkowic "Kowadło", do którego należy m. in. Michał Klimowski. Zaprezentował on część swojej niesamowitej kolekcji dawnych sprzętów domowych i gospodarskich. Obecnym demonstrował na przykład, jak działają jego patefon, żarna do mielenia zboża, czy kołowrotek do lnu. Przewodnicząca Kowadła Marta Przęczek pokazała na jarmarku także prezentację i grę "Sułkowickie rzemiosło" o kowalstwie, przygotowaną przez gimnazjalistów z Sułkowic.

Jak to na jarmarku - rozmaitość jest obowiązkowa. Ale też piękne jest to, że tyle ludzi potrafi się spotkać w jednym miejscu, zintegrować we wspólnym celu pokazania swoich zdolności i talentów, zainteresowań. I nie boi się wyjść do innych, by zrobić wspólnie coś fajnego.

 

awz 

 

PS. Burmistrz Gminy Sułkowice Piotr Pułka dziękuje prezes Gminnej Spółdzielni "Samopomoc Chłopska" Grażynie Krzyżek za ufundowanie soczków i ciastek dla występujących podczas jarmarku, Grzegorzowi Fladze oraz ZGK w Sułkowicach za bezpłatny transport rzeczy niezbędnych do organizacji imprezy, Dyrekcji Gimnazjum w Sułkowicach za udostępnienie i przewiezienie sceny oraz ławostołów, Dyrekcji Szkoły Podstawowej za udostępnienie stolików i krzeseł pod stoiska, Dyrekcji ZPO w Harbutowicach za wypożyczenie ławostołów i występ szkolnego teatru, Kierownik Świetlicy Środowiskowej za wypożyczenie stołów dla gospodyń, GOK za nagłośnienie imprezy, Marianowi Proficowi za wypożyczenie parasoli oraz wszystkim innym, którzy przyczynili się do zorganizowania i uświetnienia imprezy swoją pomocą i obecnością.

 

 galeria zdjęć